poniedziałek, 15 stycznia 2018

Myślę, że w życiu kobiety jest wiele momentów, które warto uwiecznić. Z każdego ciała można wydobyć piękno. (Anna Przybylska).


Są książki, po których lekturze bardzo trudno ubrać w słowa odczucia, jakie taka pozycja wywołała w czytelniku „Ania. Biografia Anny Przybylskiej” z całą pewnością należy do grona takich właśnie publikacji.

Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki rozmawiając z rodziną, przyjaciółmi oraz współpracownikami uwielbianej przez wielu przedwcześnie zmarłej (1978-2014) aktorki Anny Przybylskiej przybliżają nam jej postać spoglądając z bardzo szerokokątnej i wielowymiarowej perspektywy.

Jest to książka nie tylko o karierze aktorskiej Ani, czy też włącznie o jej chorobie, lecz przede wszystkim o codziennym życiu kobiety, partnerki, przyjaciółki, córki i matki podobnej do wielu z nas, bo jak widać to bardzo przejrzyście na kartach niniejszej publikacji taka właśnie była Ania.

Mimo, iż występować pragnęła właściwie od zawsze to kariera, aktorska i płynące z niej profity w postaci rozpoznawalności czy stabilizacji finansowej nigdy nie przesłoniły jej tego, co naprawdę w życiu ważne, czyli rodziny, relacji z przyjaciółmi i dbania o prywatność, chociaż zadanie to z biegiem czasu stawało się niestety coraz trudniejsze do wykonania, gdyż nieustająca obecność napastliwych paparazzich coraz bardziej frustrowała Anię.

Oczywiście jej ścieżka aktorska również została w książce nakreślona, dzięki czemu czytelnik ma szansę odświeżyć sobie wiedzę, na temat wielu ról, w jakich aktorka była obsadzana. Ja osobiście odkryłam kilka pozycji, które jak dotąd nie były mi znane, więc w wolnym czasie z pewnością się z nimi zapoznam.

Niewątpliwie jest to opowieść o kobiecie, która posiadała nie tylko mnóstwo uroku i wewnętrznej klasy, lecz także ogromnie magnetyzującą osobowość. Chociaż Ani nie ma już niestety wśród nas to cechy te w połączeniu z zawsze emanującą od niej prostolinijnością z pewnością sprawią, że pozostanie ona w naszej pamięci na zawsze. Dla wielu młodych dziewcząt i kobiet nadal pozostanie wzorem ukazującym z jednej strony jak spełniać swoje marzenia i cały czas się rozwijać, z drugiej natomiast, jak dbać o rodzinę i nigdy nie zatracić swoich wartości we wszechogarniającym blichtrze.

Biografia składa się z krótkich, przepełnionych uśmiechem, wzruszeniami oraz nostalgią, rozdziałów. Całości zaś znakomicie dopełnia i dodaje wyrazistości wiele znajdujących się w książce fotografii.

Polecam!

piątek, 12 stycznia 2018

Kiedy rodzinny dom staje się pułapką...


Książka, którą chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć zdecydowanie nie jest lekturą łatwą. Autorka opisała w niej dramatyczną historię swojej rodziny, które to wydarzenia już na zawsze położyły się złowrogim cieniem na jej życiu.

Kiedy Nourig ma 7 lat przybywa, z ogarniętej wojną Syrii, wraz z matką i młodszą siostrą Waffą do mieszkającego od jakiegoś czasu w Niemczech ojca. Początkowo stara się on jak najbardziej ułatwić najbliższym przystosowanie się do egzystowania w obcym dla nich kraju, niestety po pewnym czasie musi wracać do swoich zawodowych obowiązków, więc jego kobiety chcąc nie chcąc zostają w końcu same w domu.

Matka odcięta od wszystkiego, co do tej pory znała, niemogąca się porozumieć z otoczeniem ze względu na nieznajomość języka staje się coraz bardziej sfrustrowana, co z kolei odbija się także fizycznie, na równie, jak ona zagubionych małych dziewczynkach.

Dla Nourig przychodzi czas rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, niestety mimo wielkiego nakładu pracy dziewczynka bardzo odstaje od swojej klasy. To z kolei powoduje coraz mocniej demonstrowane niezadowolenie matki oraz coraz większe wyizolowanie Nourig. Tymczasem Waffa może robić, co jej się żywnie podoba, gdyż za wszystko, co złe odpowiedzialna jest w oczach matki starsza córka.

Dzieci Apfeldów, gdyż rodzina z biegiem czasu jeszcze się powiększyła, zostają pod opieką ojca, kiedy matka Nourig umiera na raka.
Mijają lata, a sytuacja w domu państwa Apfeld staje się coraz bardziej patologiczna i nie do udźwignięcia zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym dla dorastającej Nourig. Zaczynają się też problemy z Waffą…

Na skutek różnorakich wydarzeń oraz opieszałości urzędników, u których siostry Apfeld,  a zwłaszcza Waffa szukają pomocy Nourig jest świadkiem tzw. honorowego zabójstwa, którego dopuścili się na Waffie członkowie jej bliskiej rodziny.

Autorka obawiając się, iż spotka ją taki sam los postanawia uciec i po raz kolejny szukać pomocy na policji i w różnych urzędach, które powinny takową służyć. Niestety ponownie natyka się na mur lekceważenia i obojętności albo jak się okazuje puste obietnice ze strony ludzi, których powinnością jest pomagać osobom znajdującym się w podobnych do jej sytuacjach.

„Widziałam, jak zamordowano moją siostrę” jest wstrząsającą opowieścią o losach wychowanych w islamie kobiet, które z racji uwarunkowań społeczno – kulturowych są całkowicie zdanych na łaskę lub niełaskę mężczyzn. W związku z powyższym są one totalnie bezradnych, gdyż nieposiadających właściwie żadnych praw.

Historia ta ma tym bardziej chwytający za gardło wydźwięk, iż autorka snuje ją bez cienia emocji. Opisuje wydarzenia zupełnie na chłodno, jakby to, co działo się w jej rodzinie dotyczyło kogoś zupełnie innego.

Jeśli szukacie lektury, która niewątpliwie skłoni Was do refleksji to losy Nourig i jej rodziny będą dobrym wyborem.

czwartek, 11 stycznia 2018

Wielobarwne tchnienie przeszłości.


Renata Kosin od 6 lat, gdyż zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Mimo wszystko Wiktoria”, porywa swoich czytelników niebanalnymi i mocno pochłaniającymi uwagę opowieściami.

Wiosną 2017 roku, wprost spod skrzydeł Wydawnictwa FILIA, w ręce czytelników trafiła „Tatarka”. Bohaterką opowieści jest Ksenia, która spędza wakacje w Bujanach, malowniczej wiosce na Podlasiu, gdzie aktualnie mieszka jej matka Lena oraz przybrana babcia Honorata.

Młoda kobieta w gruncie, rzeczy jest bardzo sceptycznie nastawiona do zwyczajów i wszelkich praktyk związanych z nocą kupały… Mimo tego ulega usilnym namowom swej ukochanej Florki, aby podporządkować się pradawnej tradycji i wraz ze swoją przyjaciółką w noc świętojańską plecie wianek z polnych kwiatów i ziół, by puścić go z nurtem rzeki w celu napotkania na swej życiowej ścieżce prawdziwej miłości… Zakrawa to na tym większy paradoks, że Ksenia przyjechała do Bujan nie tylko na wakacje, lecz także, a może nawet przede wszystkim, po to, by wyleczyć się ze źle ulokowanych uczuć do dwóch mężczyzn: Patryka i Xaviera.

Jak wiadomo życie jednak nie znosi pustki, więc na drodze naszej bohaterki staje tak przystojny, jak i tajemniczy Emir… Młody Tatar w niewytłumaczalny dla Kseni sposób coraz mocniej ją intryguje.

Tą właśnie drogą autorka wciąga czytelnika w wir tajemnic z przeszłości, odkrywając jednocześnie przed nami bogactwo tkwiące w różnorodności kultur oraz wielorakości słowiańskich obyczajów, które dziś bywają zapomniane lub wręcz nieznane współczesnemu przeciętnemu człowiekowi.

Jest to opowieść nie tylko o miłość, lecz również niegasnącym powiązaniu człowieka z przeszłością, które potrafi dać o sobie znać bardzo nieoczekiwanie i jak się okazuje nie zawsze prawdą jest to, co podsuwa nam wyobraźnia.

Renata Kosin znana jest z tego, że postacie w jej książkach są bardzo wyraziste i odmienne charakterologicznie. W „Tatarce” rzecz ma się podobnie – z jednej strony mamy nieco zahukaną Ksenię, z drugiej natomiast wręcz magnetyzującą otoczenie swoją niesamowicie silną osobowością Zulejkę.

Jeśli jesteście ciekawi jak potoczą się losy Kseni i pozostałych bohaterów, jakie tajemnice odkryją i jakie będą tego konsekwencje to sięgnijcie koniecznie po tę słowiańsko – tatarską opowieść osadzoną w malowniczym regionie Podlasia.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 10 stycznia 2018

III Spacer Aleją Róż


Pod koniec października minionego roku w ręce czytelników trafiła trzecia odsłona cyklu Spacer Aleją Róż autorstwa Edyty Świętek.
Tym razem wraz z autorką przenosimy się w czasie do przełomu lat 50-tych i 60-tych XX wieku. Gdy bohaterom wydaje się, iż wreszcie zyskali długo wyczekiwane wytchnienie i spokój koniec końców przeczucia te okazują się niestety ułudą…

Zdesperowani opieszałością władzy nowohucianie stają w obronie wiary. Jej namacalnym symbolem jest stojący na osiedlu Teatralnym krzyż, który rządzący antyklerykałowie postanawiają za wszelką cenę usunąć. Jednakże mieszkańcy, a wśród nich również rodzina Szymczaków, choć przyjdzie im zapłacić za to nie małą cenę, nie pozwalają dokonać tego karygodnego czynu. Pośród wyżej wymienionych wydarzeń historycznych toczą się losy naszych bohaterów.

Los w końcu na zawsze splótł ze sobą drogi Bronka i Bogumiły, ku zachwytowi obojga i radości całej rodziny. Julia na skutek pewnych rzec można niecodziennych wydarzeń także stopniowo ku własnemu zaskoczeniu odnajduje swoje miejsce w życiu rodzinnym, u boku Wawrzyńca.

Andrzej pomimo wcześniejszych trudnych przeżyć buduje swoje życie u boku Sabiny. Krystyna marzy o tym, by zostać matką… niestety decyzja, jaką podjęła w przeszłości obecnie kładzie się ponurym cieniem na tych pragnieniach, a że w rodzinie pojawiają się kolejne dzieci, co powoduje coraz większą frustrację naszej bohaterki zaczyna ona topić swoje rozterki w alkoholu, co niestety nie prowadzi do niczego dobrego.

Dorota powoli odżywa po swej traumie pracując w Pawlickiej bibliotece, gdzie czuje się bezpieczna, a jednocześnie potrzebna. Zwłaszcza, że zajęcie, które wykonuje sprawia jej ogromną przyjemność.

Natomiast Leszek pod znaczącym wpływem swojej żony coraz bardziej powątpiewa w słuszność wartości oraz ideałów, w które do tej pory wierzył coraz bardziej izoluje się więc od swoich bliskich.

Autorka jak to ma w swoim zwyczaju w sposób niezwykle barwny i intrygujący ukazuje perypetie zwyczajnych ludzi, którym przyszło na co dzień żyć w trudnych i burzliwych czasach. Rys historyczny, który został tutaj, jak też w poprzednich częściach, bardzo przystępnie nakreślony sprawia, że czytelnik w sposób niemal namacalny ma szansę zapoznać się z opisanymi w powieści realiami ówczesnej egzystencji.

„Drzewa szumiące nadzieją” to opowieść o ludziach przeżywających swe wzloty i upadki, o ich codziennym życiu, w którym uśmiech i nadzieja na lepsze jutro splata się ze łzami i rozpaczą, gdy trudne chwile stają się ich udziałem.

Edyta Świętek po raz kolejny ukazuje czytelnikom jak ważna w życiu człowieka jest rodzina i jak wielkie znaczenie mają wyzwane przez jednostkę wartości i ideały, za które jest ona w stanie nawet poświęcić życie.

Jeśli macie ochotę na osnutą na tle historycznym, pochłaniającą, a zarazem nie przesadnie patetyczną czy też przesłodzoną opowieść o dalszych losach rodziny Szymczaków to niech „Drzewa szumiące nadzieją” otrzymają chociażby na chwilę swój głos…

A już niebawem, bo 14 lutego ukaże się IV tom niniejszej sagi pt. „Szarość miejskich mgieł”, którego nie mogę się już doczekać :).

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 9 stycznia 2018

Spojrzenie ponad wymiarami...


Najnowsza powieść E. E. Schmitta ukazała się w listopadzie minionego roku, jak to zwykle bywa w przypadku tego autora pod szyldem Wydawnictwa Znak.

I tym razem pisarz nie zawiódł swoich czytelników, którzy od wielu już lat i książek nieodmiennie rozsmakowują się w jego niebanalnych historiach pisanych nietuzinkowym stylem.

Bohaterem niniejszej opowieści jest Augustin Trolliet stażysta w miejscowej, dosyć podrzędnej gazecie. Młody mężczyzna zajmuje się niechcianymi przez nikogo, najmarniejszymi, zleceniami, a za swoją pracę nie otrzymuje nawet najmniejszego wynagrodzenia w związku z czym żyje w kiepskich warunkach wręcz przymierając głodem.

Gdy pewnego dnia Augustin jest świadkiem zamachu terrorystycznego przed jednym z miejscowych kościołów nagle staje się obiektem zainteresowania dla wszystkich, którzy mają nadzieję, by jako pierwsi poznać jego wersję dramatycznych wydarzeń i wykorzystać ją do podania na srebrnej tacy wyczekującej na informacje opinii publicznej.

Dla mężczyzny jednak najważniejsze obecnie są pełny żołądek oraz ciepłe łóżko, które zapewnia mu hospitalizacja, gdyż takich „luksusów” dwudziestopięciolatek na co dzień nie posiada…

Kiedy Augustin nieco dochodzi do siebie i rozpoczyna współpracę z policją w celu sporządzenia portretu pamięciowego osoby towarzyszącej zamachowcowi pojawiają się pewnego rodzaju komplikacje, okazuje się bowiem, iż nasz bohater nosi w sobie pewien niespotykany dar, w efekcie którego widzi duchy zmarłych, nie raz przed wielu laty, osób, których nigdy nie poznał…

Uświadomienie sobie tego faktu wywołuje w młodym mężczyźnie na równi lęk i fascynację wynikającą z w/w odkrycia. Tym bardziej, że w wyniku splotu różnorakich okoliczności z ofiary sam staje się podejrzanym.

Autor swoim zwyczajem na przykładzie perypetii Augustina poruszył wiele ważnych tematów dotyczących Boga, religii, sensu życia, a w odniesieniu do tychże aspektów roli jednostki ludzkiej, jaką bardzo często nieświadomie odgrywamy w naszej niekiedy pozornie błahej codzienności, w każdej chwili swojego życia.

Całość dodatkowo osnuta została na bardzo aktualnym dziś temacie dokonywanych na świecie zamachów terrorystycznych, co tym bardziej dodaje książce nader współczesnego wydźwięku.

Jest to opowieść o człowieku w jego korelacji do kwestii wiary i doczesności. Jeśli intrygują Was choć odrobinę dalsze losy Augustina to zanurzcie się opowieść o człowieku, który widział więcej, a z całą pewnością podczas jej lektury zostaniecie niejednokrotnie zaskoczeni i skłonieni do snucia wielorakich refleksji.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali..."


Powieści tej autorki są znane i lubiane przez rzesze czytelniczek w całym kraju. Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej nosi tytuł „Trzymaj się, Mańka!” i stanowi kontynuację wydanej w 2012 książki „Lilka”.

Główna bohaterka Marianna, od kilku miesięcy pogrążona jest w letargu po utracie swej ukochanej siostry Lilki. Marazm kobiety przerwa fakt, iż jej mieszkanie zostaje zalane przez sąsiadów mieszkających piętro wyżej… W związku z tym nasza bohaterka chcąc nie chcąc musi podjąć różnorodne działania mające na celu opanowanie sytuacji wynikającej z zalania.
Choć fizycznie musi radzić sobie raczej sama to wsparcie stanowi dla niej Antek zwany emigrantem, z którym Marianna prowadzi od pewnego czasu sympatyczną mailową korespondencję o wszystkim i niczym.

Oprócz problemów wynikających z lokalowej powodzi, Mańka od jakiegoś czasu boryka się z brakiem pracy, której usilnie szuka. Niestety w jej wieku – 50+ - jest to nie lada wyzwanie… Kiedy poszukiwania wciąż spełzają praktycznie na niczym na horyzoncie pojawia się propozycja, aby Marianna opisała losy kobiet na emigracji, lecz jej bohaterki miały wyjechać z kraju ze względów innych niż typowo zarobkowe.

Poniekąd dzięki wspomnianemu wyżej mailowaniu z Antkiem, Mańka otrzymuje propozycję odwiedzenia go w Korei Południowej w celu wypoczynkowym, jak również zebrania materiałów do projektu o kobietach na emigracji. Po pewnym okresie wahania nasza bohaterka postanawia skorzystać z propozycji Antka.

W ten sposób rozpoczyna się jej przygoda życia. Marianna odkrywa nie tylko nowe miejsca, kulturę, zwyczaje, smaki etc. Przede wszystkim właściwie każdego dnia poznaje „nową siebie” przekonując się, że tak naprawdę wiek nie ma żadnego znaczenia jeśli człowiek odważy się żyć pełną piersią.

„Trzymaj się, Mańka!” to bardzo ciepła lecz jednocześnie nieprzesłodzona opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno na miłość, realizowanie marzeń oraz konstruktywne zmiany w życiu. Chociaż czasem zmiany te wręcz nas przerażają i wydają się szaleństwem to ich pozytywne skutki mogą nas niesamowicie zaskoczyć.

Aktualnie za oknami szaro, buro i ponuro więc tym bardziej zachęcam Was do wyruszenia wraz z Marianną do słonecznej Korei Południowej i zanurzenia się w perypetie bohaterki tej ujmującej powieści. 

niedziela, 17 grudnia 2017

!!! KONKURS MIKOŁAJKOWY - WYNIK I!!!


Do dnia 12-12-2017 trwał konkurs, w którym można było wygrać zestaw dwóch powieści  - "Powiedz, że mnie kochasz, mamo", oraz „Tatuaże podświadomości”, autorstwa Grażyny Mączkowskiej. Konkurs polegał na tym, by opisać swoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa.

Autorka wybrała zwycięski komentarz, którego autorką jest Karolajna i to właśnie ona otrzymuje w/w zestaw książek. A oto wypowiedź zwyciężczyni:

Karolajna napisała:

"Najpiękniejszym świątecznym wspomnieniem z dzieciństwa jest po prostu ten beztroski czas spędzony z rodziną. To wyczekiwanie na prezenty, wspólna kolacja, ubieranie choinki, brak poważniejszych problemów. Liczyło się wtedy tylko to co było i ta magia świąt, a jedynym zmartwieniem było to czy dam radę jeszcze zjeść coś ze świątecznej kolacji. :D Teraz święta nie są już takie beztroskie, ale pozostały wspaniałe wspomnienia, których nikt mi nie odbierze. ;)". 

Laureatce gratuluję wygranej, a wszystkim pozostałym uczestnikom dziękuję za udział.

środa, 13 grudnia 2017

"Całe dob­ro ja­kie nas otacza, to właśnie su­ma po­jedyn­czych od­po­wie­dzi na ra­dos­ne syg­nały dob­rych ludzi."


Mimo, iż siostra Małgorzata Chmielewska jest dosyć znaną postacią to jej najnowsza książka, której współautorami są Piotr Żyłka i Błażej Strzelczyk, była moim pierwszym spotkaniem z jej pisanymi tekstami.

Lekturę pozycji „Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego” zaliczam do udanych. W tej niewielkiej objętościowo pozycji możemy odnaleźć wiele tematów skłaniających do refleksji na temat tego, co tak naprawdę w życiu człowieka powinno mieć znaczenie i w jaki sposób możemy czynić dobro dostępnymi dla każdego z nas środkami, którymi są chociażby życzliwe słowo czy uśmiech.

Rozważania o modlitwie, poście i jałmużnie niewątpliwie nakłaniają czytelnika do różnorodnych przemyśleń. Dzieje się tak zapewne dlatego, iż nie są one podane w jakimś przesadnie patetycznym tonie, a ich siła przekazu tkwi w prostocie.

W niniejszej książce zaduma nad poruszanymi w niej kwestiami łączy się wręcz nierozerwalnie z ogromną dawką humoru, pozytywnej energii oraz dystansu do ludzkich słabości, które przecież także są częścią naszego życia.

Dzięki prostolinijnemu spojrzeniu s. Chmielewskiej na otaczający ją i nas świat, wiarę oraz codzienne życie możemy pochylić się nad naszym własnym postrzeganiem w/w tematów i wyciągnąć być może zaskakujące dla nas samych wnioski.

Do książki tej z całą pewnością wracać można wielokrotnie, aby za każdym kolejnym razem wydobyć z niej coś nowego jak dotąd przez nas nie odkrytego. A po lekturze cóż… zgodnie z tytułem odłóżmy tę książkę i zróbmy coś dobrego, bo nasz apetyt na czynienie dobra wzrośnie z całą pewnością, a przecież mówi się, że okazane innym dobro powraca do nas ze zdwojoną siłą, więc w gruncie rzeczy nie mamy nic do stracenia, a możemy jedynie zyskać.

Polecam.

środa, 6 grudnia 2017

!!! KONKURS MIKOŁAJKOWY !!!


Kochani, zapraszam Was bardzo gorąco do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest zestaw dwóch powieści  - "Powiedz, że mnie kochasz, mamo", oraz „Tatuaże podświadomości”, autorstwa Grażyny Mączkowskiej.

Aby mieć szansę na wygranie zestawu powieści, należy wykonać następujące zadanie:

W maksymalnie 5 zdaniach opisz swoje najpiękniejsze świąteczne wspomnienie z dzieciństwa

Pozostałe zasady, którymi obwarowany jest udział w niniejszej zabawie, przedstawia poniższy REGULAMIN.  Zapraszam do zapoznania się z jego treścią:

1. Organizatorem konkursu jest Administracja bloga Książkowo czyta
2. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie
3. Jedna osoba może zamieścić tylko jeden komentarz
4. Komentarze zamieszczamy wyłącznie na blogu, w komentarzach pod postem konkursowym, w następujący sposób:

Nazwa/Nick: Jan Kowalski
E-mail: jankowalski@wp.pl
Treść komentarza: …

5. Konkurs potrwa od teraz, 6 grudnia, do 12 grudnia 2017 roku, do godz. 23.59
6. Zwycięzcą zostanie autor najciekawszego komentarza, który zostanie wybrany przez autorkę. Ogłoszenie wyników nastąpi najpóźniej 17 grudnia 2017
7. Nagrodą jest zestaw dwóch powieści Grażyny Mączkowskiej  Powiedz, że mnie kochasz, mamo oraz Tatuaże podświadomości
8. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu e-mail
9. Konkurs jest skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce
10. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego zwycięzcy

Będzie mi również bardzo miło, jeśli dołączycie do grona obserwatorów bloga oraz fanów Książkowo czyta na FB  oraz strony Grażyna Mączkowska - Tatuaże podświadomości. Nie jest to jednak warunek bezwzględnie wymagany do wzięcia udziału w zabawie.

No to zaczynamy!

czwartek, 30 listopada 2017

Odrobina zadumy...

  
Dziś przychodzę do Was z lekturą dla mnie dosyć nietypową, gdyż rzadko sięgam po wiesze. Jednakże, gdy od jednego z zaprzyjaźnionych Wydawnictw otrzymałam propozycję objęcia patronatem tomiku pt. „Wciąż” autorstwa pana Macieja Wierszyckiego, pomyślałam, że chętnie zapoznam się z odrobiną poezji, mimo że, jak zapewne wiecie, zazwyczaj króluje u mnie proza.

Jak okazało się podczas lektury, decyzja ta była przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, ponieważ wiersze te są tak krótkie, jak treściwe,  a przy tym niewątpliwie skłaniają one do różnorodnych refleksji. Interpretacja tych tekstów może mieć tyle twarzy, ilu czytelników postanowi po nie sięgnąć, bo któż z nas nie przeżywa całej gamy odczuć i emocji właściwie w każdej chwili swojego życia…

Wiersze pana Macieja według mnie stanowią swego rodzaju furtkę do wielowymiarowości ludzkich myśli i doznań oraz całej palety spojrzeń na życie, której pryzmat odmienny jest dla każdej jednostki ludzkiej.

Podkreślić należy również fakt, że dobór słów zawartych w każdym z wierszy sprawia, iż stają się one niesamowicie plastyczne, a ukryty w nich przekaz, dzięki temu zabiegowi wręcz wizualizuje się w głowie czytelnika.

W skład tomiku „Wciąż” wchodzi ponad dziewięćdziesiąt wierszy dotykających wielu aspektów naszej egzystencji, takich jak miłość, tęsknota, nadzieja czy poczucie osamotnienia. Wyczuwalny jest w nich również nieustający zachwyt nad życiem i wiara w to, iż to, co najlepsze, ciągle jeszcze przed nami.

Jeśli macie więc ochotę na wysmakowane, a zarazem nie przesadnie patetyczne „kapsułki” zadumy, wzruszeń oraz nostalgicznego czasem, ale jednak uśmiechu wysyłanego w kierunku każdego nadchodzącego dnia, to pozycja ta zdecydowanie jest dla Was.
Do „Wciąż” można wracać wielokrotnie i dokonywać coraz to nowych interpretacji zawartych w nim wierszy.

Polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 16 listopada 2017

Sobota i niedziela na Śląskich Targach Książki w Katowicach.


  Witamy serdecznie na relacji ze Śląskich Targów Książki, które odbyły się w dniach 10-12 XI 2017 roku. My postanowiliśmy odwiedzić Międzynarodowe Centrum Kongresowe w sobotę i w niedzielę.

  Pierwszy dzień targowy rozpoczęliśmy od blisko dwugodzinnej podróży z Tarnowa do Katowic (wyjazd 8 rano, dojazd na miejsce 9.50). Po dotarciu na miejsce ruszyliśmy na pierwsze spotkanie, a mianowicie na stoisko Rekosz Spotkania, gdzie swoje spotkanie miały Edyta Świętek oraz Agata Kołakowska. Tym razem bardziej zależało nam na podpisie pani Agaty. Oczywiście sporo czasu spędziliśmy na rozmowach z Edytką:

 

  Nasze kolejne kroki skierowaliśmy na stoisko wymian książek Śląskich Blogerów Książkowych, gdzie zostawiliśmy 9 książek, które wymieniliśmy na 9 nowych pozycji (o których opowiemy nieco więcej na końcu relacji).

  Później poszliśmy na spotkanie z panem Jackiem Cyganem, który prezentował swój najnowszy tomik wierszy, wydany nakładem Wydawnictwa Bosz:

 

  Po spotkaniu z panem Jackiem Cyganem poszliśmy przywitać się z panią Anią Sakowicz, która właśnie w sobotę miała premierę swojej najnowszej książki dla dzieci pt. "Leniusiołki":

 

  Później mieliśmy przerwę na kawę, na której spotkaliśmy Katarzynę i Michała Bednarczyków z Klubu Czytelniczego. W drodze na kawę spotkaliśmy się teź z Sylwią Chutnik, która zaprosiła nas na swoje spotkanie o godzinie 15.00. Po wypitej kawie poszliśmy na spotkanie z panem Zygmuntem Miłoszewskim, który wpisał się nam w czterech swoich książkach:

 

  Kolejnym punktem programu było spotkanie blogerów, które poprowadzili Agnieszka Kolano (z bloga Dowolnik) oraz Sławomir Krempa (z serwisu Granice.pl):


  Po tym spotkaniu poszliśmy na stoisko numer 20 (Grupa Foksal), gdzie swoje książki podpisywała wspomniana już Sylwia Chutnik, która podpisała nam swoją najnowszą książkę pt. "Kobiety, które walczą". Nieopodal złapaliśmy pana Bartosza Szczygielskiego:

 

 Sylwii towarzyszyliśmy także w trakcie spotkania dla dzieci "Od dziecka uważałam, że drzemie we mnie potęga". Spotkanie prowadził pan Szymon Kloska:

 
 
  Dalszych punktów programu już nie mieliśmy, więc przechadzaliśmy się po targowych alejkach, przeglądając książki na wymianach oraz na stoiskach antykwarycznych i oczekując na koniec targów w sobotę by udać się do CityRock, na blogerskie Afterparty. Zebrało się naprawdę sporo osób, niestety zdrowie nie pozwoliło się zjawić ekipie Tramwaju numer 4:


   Niedziela w Katowicach była bardzo zaskakująca dla nas. Pierwszym punktem programu było spotkanie z Jakubem Małeckim, a dokładniej dwa spotkania. Jedno odbyło się w Forum 1, a drugie stoisku Wydawnictwa SQN, gdzie autor podpisał nam zakupioną w Krakowie "Rdzę":

 
 

  Bardzo byliśmy zdziwieni, że na Śląskich Targach pojawił się Jakub Ćwiek. Jako, że nie było dużo osób na spotkaniu mogliśmy spokojnie dłużej porozmawiać, kupić jedną z jego książek, w której mamy dedykację oraz osobisty rysunek wykonany przez Kubę. A tak wygląda zaskoczony Kuba:


  Później wykorzystaliśmy dogodny moment i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie z Robertem Biedroniem:

 

   Później poszliśmy na spotkanie z Państwem Małgorzatą i Michałem Kuźmińskimi, którzy o godzinie 14.00 mieli spotkanie w Forum 2. My złapaliśmy ich jeszcze przed spotkaniem:

 

   Spotkanie było bardzo sympatyczne, ale popołudnie w niedzielę było napięte i musieliśmy iść na kolejne spotkanie w saloniku Forum 1, gdzie Katarzyna Kurowska (z bloga Przekładaniec kulturalny i filmowy) rozmawiała z autorkami: Magdaleną Majcher, Sabiną Waszut, Martą Matyszczak, Martą Obuch oraz Augustą Docher:


   Na koniec wróciliśmy na stoisko Śląskich Blogerów, gdzie wymieniliśmy ostatnią naszą książkę:

 

  Oto nasze targowe wymiany i prezenty od ŚBK (otrzymane na spotkaniu blogerów):



  Już niebawem wybieramy się na Świąteczne Targi Książki w Rzeszowie, skąd także przekażemy Wam relacje. Do zobaczenia.

wtorek, 14 listopada 2017

Targowa niedziela w Krakowie.



  Witamy serdecznie na trzeciej i ostatniej części naszej targowej relacji. W niedzielę było o wiele spokojniej niż w sobotę, jednak nie zmienia faktu, że było co robić.

  Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na stoisko Wydawnictwa Filia, gdzie swoje książki podpisywała Agnieszka Olejnik, która zna i bardzo lubi mojego bloga. Na miejscu podpisaliśmy trzy książki i mamy pierwsze pamiątkowe zdjęcie:


  Po tym spotkaniu ruszyliśmy na stoisko Wydawnictwa Czwarta Strona, na którym swoje książki podpisywali Robert Małecki oraz Marcel Woźniak. My podeszliśmy do tego pierwszego, który wpisał się w naszym egzemplarzu "Najgorsze dopiero nadejdzie":

 

  Kolejnym stoiskiem, na którym byliśmy to stoisko Wydawnictwa Znak. Tam spotkaliśmy się z panią Zośką Papużanką, która podpisała się w naszej "Szopce":


   Kolejnym punktem naszego programu było spotkanie z panem Danielem Koziarskim, współautorem książki "Zbrodnie pozamałżeńskie" oraz książki "Ciemnokrąg". Autor bardzo ucieszył się ze spotkania, co widać po zdjęciu i po otrzymanych od niego prezentach:


  Około godziny jedenastej wróciliśmy na stoisko Wydawnictwa Filia, gdzie swój debiut kryminalny podpisywał Max Czornyj. Udało nam się zdobyć podpis w książce "Grzech" i zrobić pamiątkową fotkę:


   Nieopodal spotkaliśmy się z autorkami Sylwią Dubielecką oraz Moniką Magoską-Suchar, które zaprosiły nas na swoje spotkanie, na które jednak w ferworze walki nie dotarliśmy:


  Po tym spotkaniu w locie, przeszliśmy na drugą hale, gdzie swoje spotkanie miała Kasia Puzyńska. By tradycji stało się za dość chciałem jej zrobić zdjęcie z zaskoczenia, ale tym razem się nie udało, co nie zmienia faktu, że zdjęcie wyszło bardzo fajnie:


  Następnie nasze koki skierowaliśmy na stoisko Wydawnictwa Prozami, gdzie swoje książki miała podpisywać Magdalena Zimniak. My wykorzystaliśmy moment przed oficjalnym spotkaniem:


   Dzięki temu, że było mniej ludzi niż w sobotę to mogliśmy spokojnie pójść na spotkanie z panią Magdaleną Różdżką:


   Odwiedziliśmy także pana Szymona Hołownię:


   Później po raz trzeci tego dnia powróciliśmy na stoisko Wydawnictwa Filia, gdzie tym razem swoje książki podpisywały Renata Kosin oraz Krystyna Mirek. Do Reni przynieśliśmy dwie jej ostatnie książki: "Tatarkę" oraz "Aleję Siódmego Anioła". Na zdjęciu Renia chwali się prezentem od Joanny Wolf z bloga Nienaczytana:


 Kolejnym punktem naszego programu było spotkanie z panem Jerzym Stuhrem, który wpisał się w nietypowej pozycji a mianowicie w "Nagiej prawdzie o Seksmisji":


   Nie mogło nas także zabraknąć u Joanny Stovrag, która podpisywała swoją książkę na stoisku Wydawnictwa Replika:



  Tam po raz kolejny spotkaliśmy się z Angeliką Ślusarczyk z bloga "Tylko magia słowa":


   W niedzielę także swoje spotkanie miał Tomek Minkiewicz, na którego książce mam swój patronat:



  Przechodząc na drugą halę spotkaliśmy się z Czwartozaurem:


  Kolejne spotkanie to z panami Jerzymi: Fedorowiczem oraz Trelą:


   Później udaliśmy się na spotkanie z Sylwią Zientek, u której podpisaliśmy nasz egzemplarz "Kolonii Marusi":


  Kolejnym stoiskiem, które odwiedziliśmy było stoisko Wydawnictwa Czarna Owca, gdzie swoje spotkanie miał Mariusz Zielke:


 Nieopodal swoje spotkanie miała Małgorzata Warda, która wpisała nam się w książce: "Poza napisanym":


   Nie mogło nas także zabraknąć na spotkaniu z Kasią Misiołek:


Targi nie mogły się odbyć bez pamiątkowego zdjęcia z Anią i Tomkiem Sekielskimi:


   Później miały miejsce dwa wydarzenia. Wymiana książek portalu Lubimyczytać.pl oraz spotkanie Wydawnictwa Od deski do deski pt: "Pisarze kontra pisarki",  w którym udział wzięli Sylwia Chutnik, Agnieszka Korzeniewska, Hubert Klimko-Dobrzaniecki oraz Jarosław Czechowicz. Spotkanie prowadził Tomasz Sekielski:

 
 
 

 

  Po tym spotkaniu ruszyliśmy na ostatni spacer po targowych halach oraz na zakupy. Właśnie wtedy spotkaliśmy pana Adama Wajraka:


   oraz jednego z Domisi Amelkę:


  Właśnie tak wyglądały nasze cztery dni na Targach Książki w Krakowie. Powiemy jedno było super.

P.S. Już niebawem relacja ze Śląskich Targów Książki w Katowicach.